Rozdział 12

przez , 23.kwi.2015, w Bez kategorii

Polecam do notki utwór Sylwii Grzeszczak – Ucieknijmy stąd.

Elisabeth zadrzala. Instynktownie przysunela się bliżej kraty. Oliver mocniej ścisnal ja za rękę. 
- Chyba cos wam się pomieszało… – odezwał się król niebezpiecznie spokojnym głosem-Otoz ty… – szarpnal dziewczynę za włosy i pociągnął w dół. Opadła na kolana.  Blondyn zaczął szarpać za kratę a z jego ust wydobywaly się najbardziej wyszukane przekleństwa.
- Ty… – kontynuował nie zwalniajac uścisku- należysz do mnie… A z tobą-zwrocil się do Olivera-z tobą się jeszcze policzę. 
W jednej chwili zniknęli.  Oliver zaś zaczął motac się po celi. 
- Przecież on ją zabije… Boże chron ja przed tym diabłem, bo ja nie mogę… Nie mogę do kurwy! – uderzył otwarta dłonią w ścianę.  Natrafiłam jednak na wystający ostry kawałek skały. Po jego dłoni popłynęła krew.  Osunal się na kolana i zaplakal z bezradności.
Lyra nieśmiało zbliżyła się do blondyna. Pogladzila go po włosach starając się pocieszyć.
Tymczasem małżeńską parą zmaterializowala się w dobrze znanej obojgu komnacie. Marcos z wściekłościa rzucił dziewczynę na łóżko. 
- Uważasz że jestem głupi?  Że pozwolę ci się z nim spotykać?  Zabije go…  A Tobie dam nauczkę.  Aż zrozumiesz że tylko ja mam do ciebie prawo. 
Przygniotl ja własnym ciałem i zerwał z niej ubranie.  Tym razem jednak nie czuła pożądania. Była przerażona.  Próbowała się wyrywać ale na darmo.  Był silniejszy i wiedziała że nikt nie zwróci uwagi na jej krzyki.
Po wszystkim zostawił ją naga, nieokryta. Wyszedł, trzasksjac drzwiami. 
Chwile potem kobieta poczuła wszechogarniajacy ból. Jej wrzask długo niósł się po królestwie.

Nie miała pojęcia ile tu była.. Ile tak leżała , gdy oni wpychali w nią jakies eliksiry. Musieli ją uratować, gdyby umarła, wina spoczelaby na Marcosie, a to sprawiloby że on również by zginął. Magia ślubu.
Czuła bol. Wszechogarniajacy ból nie do wytrzymania. Ból gorszy od fizycznego. Straciła je.. Tyle wiedziała na pewno. Nie było już w niej istotki która rozwijalaby się dzięki niej.. Nie ochronila czegoś tak niewinnego… Tak.. Wielu powiedziałby ze to tylko płód.. Że to nie było dziecko.. Że nawet nie czuła ruchów. Ale ona czułą je w sobie. Czuła jego lub jęj obecność… Czuła wręcz jak rozwijają się maleńkie rączki i nóżki którymi niegdyś miałoby zamachac. ..jak rozwijają się usteczka które mogłyby powiedzie. Kiedyś mamo… Ale nic takiego się nie wydarzy.. Już nie.. Przez nią umarło.. Tak jak Becky i… Na myśl o Oliverze jej serce przyjęło kolejną falę bólu.. A jeśli oni też nie żyją.. Jeśli on i Lyra.. Nie miała już sił płakać.. Nie miała sił walczyć. Marcos nie pojawiał się już u niej. Jego w pełni zajmowała teraz wojna. Można by rzec że śmierć potomka niewiele go obeszla.
Siedział właśnie na tronie obmyslajac strategię gdy w tuż obok tronu zmaterializowalo się kilku mężczyzn.
Marcos uniósł głowę i zmarszczyl brwi.
- Cóż cię do mnie sprowadza Brunonie?
Król Mrocznego Królestwa lekko Skinal głowa.
- Chce namówić cię, byś oddał nam to co nasze.
- Wykluczone! – ryknal, wstając z tronu- Zabierajcie się stąd. Nie mamy o czym rozmawiac. -machnął na nich ręką, zniecierpliwiony.
Brunon tylko uśmiechnął się w odpowiedzi a jeden z jego sług zniknął na moment. Nie minęła minuta a do sali tronowej zaczęły masowo napływać obce wojska. I bynajmniej nie mieli przyjaznych zamiarów.


6 Comments for this entry

  • ~MałaMigotka

    Eh… tak myślałam, że Lizzy poroni. Jeszcze Marco ją zgwałcił, bo niczym innym tego nazwać nie można. Nie ma nic gorszego niż gwałt – zwłaszcza dokonany przez osobę którą kochamy. Osobiście jestem wyczulona na tego typu rzeczy i kiedy czytam o takich okropnościach przechodzą mnie dreszcze. I nie – nie ma to nic wspólnego z Tobą Vicky. Po prostu każda forma gwałtu (chociażby sama wzmianka o nim) napawa mnie obrzydzeniem.
    Nie wiem jak Lizz się po tym pozbiera. Tyle nieszczęść na jedną osobę to zdecydowanie za dużo. Bardzo mi jej szkoda, a jeszcze dziewczyna nie ma w nikim oparcie. Nie zdziwię się, gdyby w takiej sytuacji poczuła, że życie nie ma dla niej sensu.
    Marco – trafiła kosa na kamień. I dobrze ci tak gnojku. Może teraz ci przetrzepią tą skórę na wylot.

  • Elorence

    Dziewczyny, doprowadzacie mnie do łez swoimi rozdziałami. Jest prawie druga w nocy, a ja wyję jak głupia… Co za sukinsyn z tego Marco… Mam ochotę uzyć najgorszych wulgaryzmów, bo on nie zasługuje na żaden szacunek!
    O mój Boże, to małe dzieciątko nie było niczemu winne…
    Idę do kolejnego z nadzieją, że będzie lepiej :(

  • ~Em

    Po tym co się zdarzyło jakoś nie wyobrażam sobie żeby Marcos stał u boku Lizzy. Za dużo się zdarzyło przynajmniej wg mnie, bo co z tego, że to zły czar, skoro ona i tak będzie pamiętać te okropieństwa jakich się dopuścił. Nie zapomni, że przez niego straciła dziecko.
    Mam nadzieję, że wszystko teraz zacznie się układać.

  • ~ayden

    Wiedziałam
    Życzę mu żeby.. nawet nie wiem czego.. brakuje mi słów

  • ~vicky

    to ostatni taki rozdział. w następnym będzie już lepiej.:)

  • ~Big Elephant

    To okropne, naprawdę. Wiele razy uczestniczyłam słyszałam jak kobiety tęsknią za dziećmi i jak próbują się pozbierać po stracie. Choć nie mam własnego dzieciątka, to znam wiele dzieci, które są w moim sercu i zostaną na zawsze. Nie wyobrażam sobie życia bez nich, a co dopiero ich rodzice. To ogromna strata dla matki. Mam nadzieję, że Lizz się pozbiera po tym prędzej, czy później.
    Marcos chce zabić Oliverka? Kurde, Vicky, ostro tutaj. Aż mi żal ich wszystkich :(
    Pozdrawiam /Big Elephant

Odpowiedz

Uwaga.

Zawartość bloga objęta jest prawami autorskimi, ktore są własnością autora. Zabrania się kopiowania treści oraz wykorzystywania jej w jakimkolwiek celu. Byłoby miło, gdyby czytelnik dostosowywał się do zasady CZYTAM=KOMENTUJE . Nie zależy mi tylko na pozytywnych opiniach, także jeśli się coś nie podoba, śmiało ;)

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...