Rozdział 7.

przez , 19.kwi.2015, w Bez kategorii, Opowiadania

Szła przed siebie nie dbając o spływające po policzkach łzy. Jej ciemne włosy przylepialy się do mokrej twarzy. Oczy zaczynały piec.. Stanęła przed jedną z komnaty i weszła do środka. Kobieta do której tymczasowo należało to pomieszczenie leżała na łóżku skryta pod kołdrą. Lyra cichutko okrazyla łóżko, podeszła ostrożnie do niej i ściągnęła jej materiał z głowy.
Oczy Elisabeth czerwone były od łez, jeden z jej policzków lekko napuchl, przy ustach widniała zakrzepla krew. Dziewczynka jęknęła i zakrywa raczka usta. Kobieta posłała jej udreczone spojrzenie i podniósła się do pozycji siedzącej. Przez chwilę patrzyły na sobie w milczeniu dzieląc się wzajemnym bólem.
- Proszę zabierz mnie stąd… – ciszę przeciął jej blagalny szept.
Dziewczynka poruszyła się nerwowo. Po policzkach znów pociekly jej słone krople.
- Nie mogę….
W oczach Elisabeth pojawił się strach.
- On mnie zabije… Proszę cię Lyra, pomóż mi… Mała demonka aż nazbyt energicznie potrzasnela głowa.
- Nic nir rozumiesz… Nic! Ja…. Jeśli uciekniemy, znajdzie nas… Ja nie mogę…boję sie!
Zakryla twarz dłońmi i zdaterializowala się. Nie wybierała żadnego konkretnego miejsca. Często teleportowala się na chybil trafił, zdając się na przypadkowe myśli i Los. Gdy jej nogi oparly się o twardy grunt. Usiadła i zapałałam cicho. Miała ochotę zniknąć.. Tak bardzo się bała… Tak mało rozumiała. Pragnęła pomoc starszej przyjaciółce ale nie chciała narażać się królowi. Król.. Marcos. Dlaczego tak sie zachowywał.. Jeszcze nie tak dawno był dla niej jak ojciec… Dbał o nią i… Lubił ją. Pokochała go swoim młodym serduszkiem, bardziej niż biologicznego tatę, który nie interesował się nią w najmniejszym stopniu. Mijajajac ja na korytarzu posylal córce pogardliwe spojrzenia, nie raczac ani jednym słowem. Tym bardziej bolało ją zachowanie osoby, która dała jej tyle ciepła… Co się zmieniło…? Była demonem.. Ale czy nie zaslugiwala na miłość?
- Nie płacz… – dobiegł do niej ciepły męski głos. – Lyra… Co się stało?
Dziewczynka uniosła głowę do góry. Rozejrzała się. Teraz dopiero zdała sobie sprawę że znajduje się przy celach. Jej wzrok spoczął na jednej z nich. Znała ten głos.. Znała człowieka, do którego należał… Omal nie krzyknęła z przerażenia gdy zobaczyła jak żałośnie wygląda.
- Oliver – zdolaly wyszeptac jęj drobne dziecięce usta.


9 Comments for this entry

  • ~MałaMigotka

    Świetnie… no naprawdę. Najlepiej zabronić dziecku wszystkiego, grozić mu, a na sam koniec zostawić całkiem samo, zdezorientowane, zrozpaczone. Nie dziwię, że Lyra nic nie rozumie. Mała widzi, że Marco się zmienia, ale nie zna przyczyny tej zmiany. Widzi też, że Lizz cierpi i nie wie jak jej pomóc, a na dodatek właśnie odnalazła poranionego Olego. Jeju, aż nie mogę uwierzyć jak ten człowiek się zmienia. No po prostu z rozdziału na rozdział jest coraz gorszy. „A był taki fajny… Ciasteczkowaty” -> tak powie moja Lotte o Robercie, ale idealnie mi pasuje :D
    Szkoda mi Lizz, a jeszcze bardziej mi szkoda Lyry. Bo dziewczynka Marca w pewnym sensie jak ojca zaczęła traktować. Zbliżyła się do niego, przywiązała, a teraz otrzymała taki policzek od osoby, w której dotychczas odnajdowała zrozumienie i oparcie.
    Marco robi się coraz bardziej do dupy, ale podejrzewam, że w tej części nie raz mnie jeszcze zaskoczy… negatywnie. ;/

  • ~Ewa79

    Intrygujący wpis. Wielkie dzięki dla autora.

  • Alice M

    Ah, znowu tyle dramatyzmu, cudownie! :D Nie no, rozdzialik bardzo mi się podobał. Fajnie ujęłaś przemyślenia Lyry, nie każdemu to tak ładnie wychodzi :)

  • Shanti

    jaki mi sie smutno zrb po przeczytaniu ;/
    niech oni uciekną z tego krolestwa…

  • Em

    Kochana,

    Mam nadzieję, że Oliver wpłynie jakoś na Lyrę i przemówi ją do rozumu. Może mała demonka stanie się najwiekszą bohaterką tego opowiadania? Jestem ciekawa, czy to ona wyciągnie Olivera i Lizzy z Czarnego Królestwa. Zastanawiam się, czy nie lepiej by było gdyby Elisabeth popełniła samobójstwo? Tzn chodzi mi o to tak teoretycznie… bo jeżeli nie ma dla niej ratunku i jest skazana na tego pożal się KRÓLA, który wg swojego widzimi sie może wydać na nią wyrok śmierci poprzez tortury to lepszy byłby dla niej zamach na własne życie.

    Pozdrawiam
    Em

  • ~ayden

    Mam nadzieję, że Lyra pomoże Olivce albo chociaż powie Lizz że on tu jest i żyje.
    Dobrze, źe nie było o Marcosie bo znowu by mnie darło po kiszkach :( czekam na next :***

  • Elorence

    No i brakuje mi słów. Marcos zranił dwie najważniejsze osoby na świecie… Jak był jeszcze normalny, a nie to co teraz…
    Mam w głowie sto tysięcy różnych scenariuszy, jakie mogłabyś przyjąć na dalsze rozdziały i pewnie wszystkie są chybione…
    Boję się Marcosa i tego, co jeszcze wymyśli…
    I ciekawe, co będzie dalej z Oliverem :) On też jest po części demonem, więc może coś poradzi!

  • ~zanett.k

    Szkoda mi Lyry..przecież to tylko młoda demonka, która nie wszystko rozumie. :(
    Marcos -> brak mi słów na niego. No i znów pojawia się Oliver :)

  • ~Monika Yami Z

    Kurczaki… Żal mi Lyry, naprawdę. Czasami mam ochotę wepchnąć swoje cielsko do monitora, ucałować i przytulić takie postacie i zabrać je ze sobą, do świata realnego, zrobić herbatki, zaopiekować się… Nikt nie rozumie zachowania Marcosika i to chyba jest najgorsze, bo nie wiedzą jak mu i sobie pomóc. Mam nadzieję, że jej rozmowa z Oliverem skłoni ją do ucieczki. No i żeby jej Marocik czasem nie znalazł i nie zabił, bo to by było strasznie dołujące…
    Pozdrawiam /Monika Y.

Odpowiedz

Uwaga.

Zawartość bloga objęta jest prawami autorskimi, ktore są własnością autora. Zabrania się kopiowania treści oraz wykorzystywania jej w jakimkolwiek celu. Byłoby miło, gdyby czytelnik dostosowywał się do zasady CZYTAM=KOMENTUJE . Nie zależy mi tylko na pozytywnych opiniach, także jeśli się coś nie podoba, śmiało ;)

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...